LIN

Artur Maria Swinarski napisał kiedyś w jednym ze swoich wierszy (cytuję z pamięci) „Kto żywi się linem — jest zwy­kłym kretynem”. Jest mi bardzo trudno zgodzić się z tym zdaniem. Lin jest zacną rybą i jeżeli uda się Wam złowić ją w okresie wakacyjnym… Ho, ho… Śmiałe marzenia. Zatem, jeżeli uda się Wam kupić lina, można go przyrządzić w spo­sób dwojaki, o których to sposobach — za chwilę. Sam lin jest rybą trochę pachnącą błotem. Stare książki kucharskie zalecały pozbywać się tego rybiego mankamentu przez mo­czenie go jeszcze za życia w surowym mleku. Jak się na to zapatrywał lin, o tym kroniki milczą. Ja uważam, że taki zapaszek nic nie umniejsza w smaku doskonałych potraw z lina. 

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Mam na imię Zachary i chciałbym na tym blogu zamieszczać wpisy na temat kuchni. Jest to nieodzowna rzecz w życiu każdego człowieka, dlatego mam nadzieję, że temat będzie dla ciebie interesujący!